Na początku XXI wieku podkręcanie procesora było czymś więcej niż przesunięciem suwaka w BIOS-ie. Żeby zmienić mnożnik, trzeba było czasem rysować ołówkiem po obudowie procesora, a żeby uruchomić nowszy model na starej płycie – wyłamywać nóżki i łączyć piny drucikiem. Przypominamy najgłośniejsze sposoby na Athlony XP, Durony i Tualatiny oraz to, jak podkręcanie wygląda dziś.
Athlon XP i Duron – mostki, ołówek i stepping
Procesory AMD na Socket A miały na wierzchu obudowy rzędy maleńkich mostków oznaczanych literą L i numerem. Od tego, czy były połączone, czy przecięte, zależały m.in. mnożnik i napięcie. Fabrycznie wiele z nich przecinano laserem, ale entuzjaści szybko odkryli, że da się je ponownie połączyć – farbą przewodzącą, a w prostszych przypadkach nawet miękkim ołówkiem.
Odblokowany mnożnik dawał dużo większą swobodę: można było podnieść taktowanie procesora bez przetaktowywania całej magistrali, a więc bez narażania pamięci i kart rozszerzeń. Duron, tańszy brat Athlona z mniejszą pamięcią podręczną L2, był przy tym popularnym celem eksperymentów. Za niewielkie pieniądze dawał sporo wydajności, a dobrze trafiony egzemplarz pozwalał na duży przyrost zegara.
Wielką rolę grał stepping, czyli rewizja rdzenia. Pierwsze Athlony XP na rdzeniu Thoroughbred, wykonane w procesie 0,13 mikrona, podkręcały się przeciętnie. Sytuacja zmieniła się wraz z nowszym steppingiem „B” – te procesory potrafiły pracować z dużo wyższymi zegarami i szybko stały się ulubieńcami overclockerów. Na forach wymieniano się kodami z nalepek, które pozwalały rozpoznać dobrą partię jeszcze w sklepie.
Tualatin na płycie z chipsetem BX
Chipset Intel 440BX był legendą – stabilny, szybki i świetnie się podkręcał. Kiedy Intel wprowadził procesory Pentium III i Celeron na rdzeniu Tualatin, okazało się, że mimo tego samego gniazda Socket 370 na starszych płytach nie chcą one działać. Nowe procesory wymagały innego napięcia i inaczej wykorzystywały część pinów.
Odpowiedzią były dwie drogi:
- Adaptery – przejściówki między gniazdem a procesorem, które przekierowywały sygnały i ustawiały odpowiednie napięcie.
- Pinmod – modyfikacja samego procesora lub gniazda: odizolowanie wybranych pinów i połączenie innych, zgodnie ze schematami krążącymi po forach.
Po udanej przeróbce stara płyta zyskiwała drugie życie z dużo szybszym procesorem. Kolejnym krokiem bywało podniesienie napięcia rdzenia – również przez łączenie odpowiednich pinów na płycie głównej – bo niskie napięcie fabryczne ograniczało możliwości podkręcania. Każda pomyłka mogła jednak skończyć się uszkodzeniem procesora lub płyty.
Pentium 4 Prescott – kiedy zegar to nie wszystko
Kilka lat później Intel postawił na bardzo wysokie taktowanie. Procesory Pentium 4 z rdzeniem Prescott, wykonane w procesie 90 nm, osiągały wysokie zegary, ale wydzielały dużo ciepła. Na płytach z chipsetem i875P można je było podkręcać, jednak granicą szybko stawała się temperatura, a nie możliwości samego krzemu. Ta generacja dobrze pokazała, że wyższy zegar nie zawsze oznacza proporcjonalnie wyższą wydajność – liczyła się też architektura, a do jej ograniczeń dochodziło chłodzenie, o którym więcej w artykułach o chłodzeniu powietrzem i chłodzeniu wodnym.
Jak podkręca się procesory dziś
Producenci przejęli wiele z tego, co kiedyś było domeną entuzjastów. Procesory same podnoszą zegar, gdy pozwalają na to temperatura i pobór mocy, a ręczne podkręcanie jest możliwe przede wszystkim w modelach z odblokowanym mnożnikiem i na odpowiednich chipsetach. Kilka zasad pozostało jednak niezmiennych:
- Mnożnik zamiast magistrali. Tak jak w czasach Athlona XP, podnoszenie mnożnika jest bezpieczniejsze niż podkręcanie zegara bazowego, który wpływa na inne podzespoły.
- Egzemplarz ma znaczenie. Dawniej mówiło się o steppingu i partii, dziś o „loterii krzemowej”. Dwa procesory tego samego modelu mogą mieć różne możliwości.
- Napięcie z umiarem. Zamiast je podnosić, coraz częściej je się obniża – undervolting daje niższe temperatury przy podobnej wydajności.
- Testy stabilności i monitoring – kilkugodzinne testy obciążeniowe oraz kontrola temperatur to podstawa, zanim uzna się nowe ustawienia za bezpieczne.
- Gwarancja. Ręczne podkręcanie może wpływać na warunki gwarancji, więc warto je sprawdzić przed zmianami.
Duży wpływ na możliwości podkręcania ma też płyta główna – o modelach, które kiedyś były wzorem dla overclockerów, piszemy w tekście o płytach głównych Abit i nForce2.
Podsumowanie
Mostki rysowane ołówkiem, wyłamane piny Tualatina i polowanie na dobry stepping Athlona XP to czasy, w których podkręcanie wymagało odwagi i precyzji. Dziś narzędzia są wygodniejsze i bezpieczniejsze, ale zasada pozostaje ta sama: poznać swój procesor, zmieniać ustawienia małymi krokami i zawsze sprawdzać stabilność.